Polki weszły w mecz jak huragan. Różnica w mocy, wzroście i doświadczeniu dała o sobie znać od razu. Biało-Czerwone zdominowały blok (sześć punktów z bloku przy zerze Węgierek) i atak. Lampkowska oraz Koput kończyły niemal każdą piłkę, Stysiak pomagała atakami z prawego skrzydła. Po kilkunastu minutach wynik wynosił już 20:9. Węgierki praktycznie nie miały odpowiedzi zarówno w ataku jak i bloku. Set zakończył się wynikiem ogromną przewagą Polek a ostatni punkt zdobyła Lampkowska. Był to pokaz siły i jednostronna odsłona, która wyglądała niemal jak trening.
Do stanu 13:5 wszystko wyglądało jak kontynuacja pierwszego seta – Polki kontrolowały grę. Potem jednak straciły skupienie. Węgierki zaczęły skutecznie blokować i bronić. Kluczowe role odegrały Németh (w tym secie 12 punktów) oraz Kiss. Gospodynie (z punktu widzenia turnieju) stopniowo odrabiały straty i w końcówce wyszły nawet na prowadzenie 23:22. Węgierki poczuły jednak presję. Polki wykorzystały doświadczenie – set zakończył się po błędzie Węgierek na siatce (net fault). Był to najbardziej nerwowy fragment meczu.
Początek trzeciego seta był bardzo udany w wykonaniu Biało-Czerwonych - prowadziły już 6:1. Szybko jednak straciły przewagę prowadząc zaledwie jednym punktem. Gra falowała - raz jedna drużyna zdobywała kilka punktów by za chwilę przeciwniczki dogoniły wychodząc na niewielkie prowadzenie. Dopiero w końcówce wyraźnie zdeterminowane Polki wyszły na prowadzenie. Piłkę meczową dał punktowy blok a mecz zamknęła skutecznym atakiem Czyrniańska.